DUER

Buduj i Remontuj

Wymiana instalacji elektrycznej w mieszkaniu z wielkiej płyty

Mieszkanie w trakcie remontu z odsłoniętymi przewodami

Mieszkanie z lat siedemdziesiątych ma instalację zaprojektowaną pod zupełnie inny sposób życia. Dwa obwody na całe mieszkanie, gniazda w trzech pokojach po jednym, aluminium zamiast miedzi i brak przewodu ochronnego w większości punktów.

Do tego dochodzi konstrukcja, która utrudnia pracę: ściany z betonu, w których bruzdowanie jest zajęciem dla profesjonalnego sprzętu, oraz kanały instalacyjne w prefabrykatach, o których przebiegu nikt już nie pamięta.

Aluminium, czyli powód, dla którego wymiana jest konieczna

Przewody aluminiowe stosowano powszechnie i nie były wtedy złym wyborem, bo miedź była droga, a obciążenia niewielkie. Problemem jest zachowanie tego materiału w połączeniach.

Aluminium płynie pod stałym naciskiem, więc śruba dokręcona prawidłowo po roku okazuje się luźna. Do tego tworzy na powierzchni warstwę tlenku, która jest izolatorem. Efektem jest rosnąca rezystancja styku, nagrzewanie i, w dalszej kolejności, iskrzenie w puszce.

Drugim problemem jest kruchość. Żyła aluminiowa wielokrotnie zginana pęka, a w instalacji z lat siedemdziesiątych, po kilku wymianach osprzętu, przewód w puszce bywa skrócony do kilku centymetrów i naruszony u nasady.

Trzecim jest przekrój. Obwody projektowano pod obciążenia sprzed pół wieku, a dziś w kuchni stoi indukcja, piekarnik, zmywarka i czajnik, każde o mocy porównywalnej z ówczesnym zapotrzebowaniem całego mieszkania.

Z tych trzech powodów wymiana instalacji w takim mieszkaniu nie jest modernizacją poprawiającą komfort, tylko usunięciem realnego zagrożenia.

Jak poprowadzić przewody bez skuwania wszystkiego

Bruzdowanie w ścianach z betonu jest wykonalne, ale kosztowne i ograniczone. W ścianach nośnych i w prefabrykatach obowiązują ograniczenia głębokości i przebiegu, których naruszenie osłabia konstrukcję.

Stąd trzy strategie stosowane w takich remontach. Pierwszą jest wykorzystanie istniejących kanałów w prefabrykatach, o ile da się ustalić ich przebieg i o ile nie są zapchane resztkami po poprzedniej instalacji. Bywa to możliwe i wtedy jest rozwiązaniem najtańszym.

Drugą jest prowadzenie w warstwie posadzki, w peszlach układanych przed wylewką. To rozwiązanie naturalne przy remoncie obejmującym wymianę podłóg i pozwala doprowadzić zasilanie do gniazd bez ingerencji w ściany.

Trzecią jest prowadzenie w suficie podwieszanym albo w zabudowie z płyt, gdzie stosuje się kablowe systemy nośne z metalu pozwalające ułożyć wiązkę swobodnie, z zachowaniem odprowadzania ciepła i z możliwością późniejszego dołożenia przewodu.

W praktyce stosuje się wszystkie trzy równolegle, w zależności od pomieszczenia i od zakresu prac wykończeniowych.

Czujnik zalania umieszczony na podłodze

Rozdzielnica, czyli miejsce, którego wcześniej nie było

W starym mieszkaniu rozdzielnicą bywa skrzynka z dwoma bezpiecznikami topikowymi, umieszczona nad drzwiami wejściowymi. Nowa instalacja wymaga miejsca na kilkanaście do dwudziestu kilku modułów, więc trzeba je najpierw znaleźć.

Prawidłowo dobrana rozdzielnica podtynkowa w mieszkaniu ma zwykle trzy albo cztery rzędy, co przy wnęce oznacza wymiary rzędu trzydziestu na czterdzieści centymetrów i głębokość kilkunastu.

Wykonanie takiej wnęki w ścianie nośnej z betonu bywa niemożliwe, dlatego rozdzielnicę umieszcza się w ściance działowej, w zabudowie z płyt gipsowo-kartonowych albo w przedpokoju, w szafie wbudowanej, ale z zachowaniem dostępu.

Zawartość wynika z liczby obwodów, a tych w zmodernizowanym mieszkaniu jest zwykle od dziesięciu do piętnastu: osobne dla płyty, piekarnika, pralki, zmywarki, gniazd kuchennych, gniazd w pokojach, oświetlenia i łazienki. Do tego wyłączniki różnicowoprądowe, najlepiej kilka zamiast jednego, oraz ogranicznik przepięć.

Rezerwa jednego rzędu jest tu równie zasadna co w domu jednorodzinnym, bo klimatyzacja i ładowarka do samochodu pojawiają się także w mieszkaniach.

Czego nie da się dołożyć później

Remont instalacji w zamieszkanym mieszkaniu wykonuje się raz na kilkadziesiąt lat, więc warto przy tej okazji przewidzieć rzeczy, których dołożenie potem oznaczałoby powtórzenie całej operacji.

Pierwszą jest przewód ochronny doprowadzony do każdego punktu, także tam, gdzie dziś wisi oprawa w drugiej klasie ochronności. Drugą okablowanie sieciowe do przynajmniej dwóch pomieszczeń, bo w mieszkaniu z betonowymi ścianami zasięg bezprzewodowy bywa problemem.

Trzecią, o której myśli się najrzadziej, jest instalacja bezpieczeństwa. Umieszczony przy pralce, pod zmywarką i przy podgrzewaczu czujnik zalania wodą wykrywa obecność cieczy na posadzce i uruchamia sygnalizację, a w wersji rozbudowanej zamyka zawór odcinający na przyłączu.

W mieszkaniu w bloku ma to wymiar szczególny, bo skutki zalania ponosi się nie tylko u siebie. Doprowadzenie zasilania do takiego czujnika i do zaworu odcinającego na etapie remontu kosztuje niewiele, a później wymaga ponownej ingerencji w wykończone pomieszczenie.

  • Ustal przebieg istniejących kanałów przed zaplanowaniem tras, bo to od nich zależy zakres bruzdowania.
  • Znajdź miejsce na rozdzielnicę odpowiedniej wielkości, niekoniecznie tam, gdzie stała stara.
  • Doprowadź przewód ochronny wszędzie, niezależnie od tego, co aktualnie ma tam wisieć.
  • Przewidź instalację bezpieczeństwa, przede wszystkim czujniki zalania przy urządzeniach podłączonych do wody.

Cztery ustalenia zapadające przed rozpoczęciem prac. Instalacja elektryczna jest jedynym elementem mieszkania, którego wymiana wymaga naruszenia wszystkich wykończonych powierzchni naraz, więc kolejna okazja pojawi się za kilkadziesiąt lat.

Rozdzielnice, trasy kablowe i osprzęt bezpieczeństwa wraz z danymi technicznymi znajdziesz na www.onninen.pl. Parametry przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *